„Zwierciadełko, powiedz przecie,
Kto jest najpiękniejszy w świecie?”
Kto jest najpiękniejszy w świecie?”
Bracia Grimm
II JAŚ I MAŁGOSIA
Dawno, dawno temu...
Lustro było zakurzone, ale Małgosia rozpoznawała złote liście laurowe na białej marmurowej ramie. Podchodziła do zwierciadła i delikatnie ścierała z niego kurz. Odsuwała się kilka kroków i tafla zaczynała błyszczeć ostrym czerwonym blaskiem. Wtedy Małgosia przenosiła się do chatki wiedźmy, która próbowała ją zabić. Główna różnica między jej snem a rzeczywistością była taka, że w koszmarze ona i Jaś ginęli.
Zawsze budziła się przerażona i zlana potem. Miała już szesnaście lat i była o rok młodsza od swojego brata – Jasia. Minęło dużo czasu od wydarzeń w chatce złej czarownicy, ale Małgosia miała wrażenie, że jest tam coś, co powinni byli zabrać. Dla dziewczyny jasne było, że chodzi o zwierciadło ze snu. Dlatego po tak wielu latach zaczęła błagać Jasia, by poszli do chatki ze słodyczy i zabrali lustro. Chłopak po długich namowach uległ siostrze, wziął miecz i razem ruszyli błądzić po lesie. Rodzeństwo doskonale pamiętało tamto miejsce, dlatego byli bardzo zdziwieni, gdy na miejscu chatki stała wysoka wieża z kopułą.
Małgosię to nie zraziło i dzielnie zaczęła wspinać się po wąskich stromych stopniach, a Jaś ostrożnie podążył za nią. Po drodze nie było żadnych pięter, ale na ścianach ktoś wyrył tajemnicze symbole. Jaś i Małgosia nie zastanawiali się nad ich pochodzeniem czy znaczeniem, brnęli na samą górę, gdzie czekała na nich komnata.
Jej podłogę stanowiła ciemna kamienna posadzka, ściany były śnieżnobiałe, ale prawdziwy zachwyt w sercu rodzeństwa wywołała kopuła. Miała kolor ścian, jednak namalowano na niej tańczące w kręgu postacie. Jasiowi przypominały one duchy, ale Małgosia widziała w nich elfy i wróżki. Na samym środku sklepienia widniała ognista róża, płomienie były jej płatkami. W komnacie nie było mebli poza jednym. Zakurzonym lustrem o marmurowej ramie ozdobionej złotymi liśćmi laurowymi; zakurzonym lustrem ze snów Małgosi...
Dziewczyna podeszła do niego jakby było świętością, jej oczy błyszczały podekscytowane. Zaczęła powoli ścierać z niego kurz rozkoszując się dotykiem ramy. Gdy skończyła, zwierciadło nie rozbłysło czerwonym światłem ani rodzeństwo nie znalazło się w chatce czarownicy. Małgosia w głębi duszy odetchnęła z ulgą i zawołała brata, by zabrał lustro. Ku jego zdziwieniu po podniesieniu go okazało się lekkie jak piórko. Gdy znosił je na dół, schody przestały byś strome i wąskie. Małgosia schodziła za nim zaniepokojona o los jej skarbu. Z równą łatwością przenieśli lustro do ich domu.
Jaś jako pierwszy odkrył magiczną właściwość lustra. Najpierw nie pokazało odbicia przyjaciela jego ojca, a potem tego samego człowieka oskarżono o morderstwo. Małgosia nie zobaczyła w lustrze sprzątaczki, którą chwilę później przyłapała na kradzieży biżuterii. I tak rodzeństwo dowiedziało się, że lustro pokazuje tylko dobrych ludzi. Postanowili to wykorzystać.
W ciągu kilku lat złapali wielu niedoszłych przestępców stawiając ich przed zwierciadłem. Zapełnili więzienia tymi, których odbić nie dostrzegli, wzbogacili się na ich majątkach, ale i zdobyli przeciwników. Czas mijał, aresztowali wrogów jednocześnie zdobywając kolejnych, stosy pieniędzy rosły i rosły. Mieli prawie wszystko, zostało im tylko sięgnąć po władzę i to zrobili. Wystarczyło jedynie przestać widzieć króla w lustrze, a potem zająć jego miejsce. „Co zrobił król?”, pytali ludzie. Żeby ich uciszyć i nie dopuścić do wyjścia prawdy na jaw skazali króla na śmierć bez osądu. Zabijali każdego, kto zagroził ich władzy, wystarczyło tylko powiedzieć, że się nie odbija w lustrze.
Zawsze budziła się przerażona i zlana potem. Miała już szesnaście lat i była o rok młodsza od swojego brata – Jasia. Minęło dużo czasu od wydarzeń w chatce złej czarownicy, ale Małgosia miała wrażenie, że jest tam coś, co powinni byli zabrać. Dla dziewczyny jasne było, że chodzi o zwierciadło ze snu. Dlatego po tak wielu latach zaczęła błagać Jasia, by poszli do chatki ze słodyczy i zabrali lustro. Chłopak po długich namowach uległ siostrze, wziął miecz i razem ruszyli błądzić po lesie. Rodzeństwo doskonale pamiętało tamto miejsce, dlatego byli bardzo zdziwieni, gdy na miejscu chatki stała wysoka wieża z kopułą.
Małgosię to nie zraziło i dzielnie zaczęła wspinać się po wąskich stromych stopniach, a Jaś ostrożnie podążył za nią. Po drodze nie było żadnych pięter, ale na ścianach ktoś wyrył tajemnicze symbole. Jaś i Małgosia nie zastanawiali się nad ich pochodzeniem czy znaczeniem, brnęli na samą górę, gdzie czekała na nich komnata.
Jej podłogę stanowiła ciemna kamienna posadzka, ściany były śnieżnobiałe, ale prawdziwy zachwyt w sercu rodzeństwa wywołała kopuła. Miała kolor ścian, jednak namalowano na niej tańczące w kręgu postacie. Jasiowi przypominały one duchy, ale Małgosia widziała w nich elfy i wróżki. Na samym środku sklepienia widniała ognista róża, płomienie były jej płatkami. W komnacie nie było mebli poza jednym. Zakurzonym lustrem o marmurowej ramie ozdobionej złotymi liśćmi laurowymi; zakurzonym lustrem ze snów Małgosi...
Dziewczyna podeszła do niego jakby było świętością, jej oczy błyszczały podekscytowane. Zaczęła powoli ścierać z niego kurz rozkoszując się dotykiem ramy. Gdy skończyła, zwierciadło nie rozbłysło czerwonym światłem ani rodzeństwo nie znalazło się w chatce czarownicy. Małgosia w głębi duszy odetchnęła z ulgą i zawołała brata, by zabrał lustro. Ku jego zdziwieniu po podniesieniu go okazało się lekkie jak piórko. Gdy znosił je na dół, schody przestały byś strome i wąskie. Małgosia schodziła za nim zaniepokojona o los jej skarbu. Z równą łatwością przenieśli lustro do ich domu.
Jaś jako pierwszy odkrył magiczną właściwość lustra. Najpierw nie pokazało odbicia przyjaciela jego ojca, a potem tego samego człowieka oskarżono o morderstwo. Małgosia nie zobaczyła w lustrze sprzątaczki, którą chwilę później przyłapała na kradzieży biżuterii. I tak rodzeństwo dowiedziało się, że lustro pokazuje tylko dobrych ludzi. Postanowili to wykorzystać.
W ciągu kilku lat złapali wielu niedoszłych przestępców stawiając ich przed zwierciadłem. Zapełnili więzienia tymi, których odbić nie dostrzegli, wzbogacili się na ich majątkach, ale i zdobyli przeciwników. Czas mijał, aresztowali wrogów jednocześnie zdobywając kolejnych, stosy pieniędzy rosły i rosły. Mieli prawie wszystko, zostało im tylko sięgnąć po władzę i to zrobili. Wystarczyło jedynie przestać widzieć króla w lustrze, a potem zająć jego miejsce. „Co zrobił król?”, pytali ludzie. Żeby ich uciszyć i nie dopuścić do wyjścia prawdy na jaw skazali króla na śmierć bez osądu. Zabijali każdego, kto zagroził ich władzy, wystarczyło tylko powiedzieć, że się nie odbija w lustrze.
Ale wszystko ma swoje granice. Najmniejszy błąd sprawiał, że człowiek przestał odbijać się w zwierciadle i ginął skazany za upuszczenie dzbanka. Rodzeństwo ogarnął obłęd, wszędzie węszyli spisek, nikomu nie ufali, zabijali za krzywe spojrzenie, za zbyt piękny uśmiech, za oznakę dobroci... Królowa Małgorzata codziennie rano piła z bratem herbatę przy stoliku obok lustra. Przeglądali się w nim. Zawsze widzieli się w nim nawzajem. Do czasu.
Któregoś dnia siostra nie dostrzegła brata w zwierciadle, a brat nie ujrzał w lustrze siostry. Dziewczyna pobladła, ale chłopak zachował kamienną twarz. Ich los był przesądzony. Ona została sama w komnacie, a on udał się do zbrojowni. Następnego ranka zrobiła mu herbatę z odrobiną mordownika. Gdy przyszedł Jaś, zamiast od razu wypić napar, odciął Małgosi głowę, która potoczyła się pod samo lustro. On sam zginął, gdy w spokoju zasiadł do herbaty i ją wypił. Zdążył jeszcze podpełznąć do lustra i dotknąć jego tafli z niemym pytaniem „dlaczego?”.
Któregoś dnia siostra nie dostrzegła brata w zwierciadle, a brat nie ujrzał w lustrze siostry. Dziewczyna pobladła, ale chłopak zachował kamienną twarz. Ich los był przesądzony. Ona została sama w komnacie, a on udał się do zbrojowni. Następnego ranka zrobiła mu herbatę z odrobiną mordownika. Gdy przyszedł Jaś, zamiast od razu wypić napar, odciął Małgosi głowę, która potoczyła się pod samo lustro. On sam zginął, gdy w spokoju zasiadł do herbaty i ją wypił. Zdążył jeszcze podpełznąć do lustra i dotknąć jego tafli z niemym pytaniem „dlaczego?”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz