Medea

       Księgę znalazła na wyprzedaży staroci po zmarłej sąsiadce. Medea trafiła tam przypadkiem. Chciała wrócić do domu, ale na podwórku obok odbywała wyprzedaż. Próbowała przejść ignorując ją, gdy jej wzrok przykuła ona. 
       Gruba księga, stara, ale niezniszczona. Miała ciemną okładkę, granatową, prawie czarną. Zdobiły ją małe błyszczące punkciki przypominające gwiazdy. Na samej górze był ruchomy element – dysk. Oczy Medei błysnęły, a ręce szybko pochwyciły skarb. Księga kosztowała prawie nic, ale czarownica wyczuwała potęgę od niej buchającą. 
       Weszła do mieszkania i zamknęła się na klucz. Rozsiadła się wygodnie w fotelu i przyjrzała się księdze dokładniej. Była zamknięta, a tam, gdzie powinna być dziurka od klucza była tylko gładka srebrna powierzchnia. Zatem skupiła się na okładce, a dokładniej na dysku. Dysk podzielony na dwanaście fragmentów. Jedenaście było zawsze skrytych w okładce. Widoczna była tylko jedna część, która pozwalała na dalszy obrót dysku. 
       Medea przejrzała szybko wszystkie części. Przedstawiały dwanaście gwiazdozbiorów zodiaku. Wyjrzała przez okno. Do zachodu pozostały trzy godziny. Pośpiesznie ustawiła konstelację, w której się znajdowało słońce tego dnia. Po kilku sekundach na srebrnym zamknięciu zaczął się materializować zamek. 
       W jej oczach pojawił się błysk. Musnęła dłonią dziurkę rzucając czar otwarcia. Ku jej konsternacji – nie zadziałał. Spróbowała jeszcze kilka razy, a potem zmieniła zaklęcie. Ale zamek, jak był zamknięty, tak ani śmiał się otworzyć. Medea zamyśliła się i postanowiła rzucić jeszcze jeden czar. Jedną dłoń położyła na księdze, a drugą wyciągnęła przed siebie. Zaczęła szeptać inwokacje, a po chwili jej miodowo złote oczy dostrzegły mieniącą się nić prowadzącą z zamku do... Czarownica spakowała księgę do bezdennej torby i podążyła za magiczną Nicią Ariadny. 
       Pół godziny później magia zaprowadziła Medeę na stary cmentarz, a dalej nad zarośnięty nagrobek strzeżony przez granitowego gargulca. Niechętnie zapukała w kamienną rzeźbę, a płyta powoli i z trudem zaczęła się otwierać. Czarownica przed wejściem spojrzała na torbę z księgą w środku. 
       — Obyś była tego warta — mruknęła i zeszła w labirynt podziemnego cmentarza czarownic. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz