*20*
— Przepraszam — bąknął, spojrzał jej w oczy i zadrżał.
Cholera!, pomyślała.
— Nic nie szkodzi. Wczoraj... — zaczęła tak naprawdę nie wiedząc co chce powiedzieć.
— Tak. — Przerwał jej.
— Mhm... — mruknęła. — Chciałam... znaczy chciałabym spytać... czy dałbyś się zaprosić do kawiarni... — wymamrotała spanikowana.
— Jasne. Znam jedną, gdzie jest dobra kawa latte. — Maeve uśmiechnęła się.
Uff! Całe szczęście!, poczuła ulgę.
— W porządku. Co powiesz na osiemnastą? — spytała. Siłą woli powstrzymywała drżenie głosu.
— Pasuje mi. Spotkamy się tutaj?
— Tak - odparła.
— Okej. Ja... już pójdę. Lecę do pracy! — powiedział i pobiegł.
Maeve oparła się o ogrodzenie parku.
On był... przerażony?, zdziwiła się. To nieśmiałość czy coś więcej?
W końcu westchnęła i weszła do parku. Nagle jej życie diametralnie się zmieniło. Drugi raz i tym razem chciała być na to choć trochę gotowa, a do osiemnastej miała jeszcze sporo czasu.
Cholera!, pomyślała.
— Nic nie szkodzi. Wczoraj... — zaczęła tak naprawdę nie wiedząc co chce powiedzieć.
— Tak. — Przerwał jej.
— Mhm... — mruknęła. — Chciałam... znaczy chciałabym spytać... czy dałbyś się zaprosić do kawiarni... — wymamrotała spanikowana.
— Jasne. Znam jedną, gdzie jest dobra kawa latte. — Maeve uśmiechnęła się.
Uff! Całe szczęście!, poczuła ulgę.
— W porządku. Co powiesz na osiemnastą? — spytała. Siłą woli powstrzymywała drżenie głosu.
— Pasuje mi. Spotkamy się tutaj?
— Tak - odparła.
— Okej. Ja... już pójdę. Lecę do pracy! — powiedział i pobiegł.
Maeve oparła się o ogrodzenie parku.
On był... przerażony?, zdziwiła się. To nieśmiałość czy coś więcej?
W końcu westchnęła i weszła do parku. Nagle jej życie diametralnie się zmieniło. Drugi raz i tym razem chciała być na to choć trochę gotowa, a do osiemnastej miała jeszcze sporo czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz