środa, 21 października 2020

Dziesięć zasad dla wróżki #19

*19*

          Illiam zawsze śpieszył się przechodząc obok parku wróżek i starał się nie rozglądać. Osoba, na którą wpadł okazała się jego dziwną wróżką.
          Nie moją dziwną wróżką, od razu poprawił się w myślach.
          — Przepraszam...  bąknął i podniósł wzrok.
          Spojrzenie w oczy wróżki zawsze wywoływało u niego nieprzyjemny dreszcz. Jej oczy (kocie, w kolorze fuksji) sprawiły, że w duszy zadrżał. Tym razem było to przyjemne. Zaklął w duchu uświadamiając sobie, że złamał kolejną, ósmą zasadę, ale nie przestał wpatrywać się w jej oczy.
          — Nic nie szkodzi  powiedziała.  Wczoraj...  zaczęła niepewnie.
          — Tak.  Uciął. Nie chciał, by kończyła.
          — Mhm...  mruknęła.  Chciałam... znaczy chciałabym spytać... czy dałbyś się zaprosić do kawiarni...  wymamrotała.
          Nie, nie, nie!, jego myśli podpowiadały mu.
          — Jasne — Powiedział zamiast tego z dudniącym sercem.  Znam jedną, gdzie jest dobra kawa latte.  Wróżka uśmiechnęła się z ulgą.
          Złamię zasadę szóstą! Złamię zasadę szóstą!
          — W porządku. Co powiesz na osiemnastą?  spytała.
          — Pasuje mi. Spotkamy się tutaj?  Mimo wszystko Illiam był przerażony, a innego miejsca na spotkanie nie mógł wymyślić.
          — Tak  odparła.
          — Okej. Ja... już pójdę. Lecę do pracy!  powiedział łajając się w myślach za dobór słów i pobiegł przed siebie.
          Lecę? Lecę! Tak, na skrzydłach, takich jak twoje!
          To był zdecydowanie zły pomysł. Złamał już trzy zasady, a miał zamiar zrobić to z kolejną.
          Jak leciał ten cytat? Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre? Jakoś tak... JAKI JA JESTEM GŁUPI!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz