środa, 30 września 2020

Dziesięć zasad dla wróżki #16

*16*

          Po raz pierwszy w życiu Maeve poczuła, że musi coś zrobić dla tamtego świata. Złapała go za ramię, a on spojrzał jej przez ramię w oczy.
          — To ty!  Wydawał się zdezorientowany.
          — Nie możesz tu zostać!  zawołała próbując przekrzyczeć wiatr, co o dziwo jej się udało.
          Zareagowała instynktownie, a całe jej ciało pragnęło ocalić króla przed zimowymi i jasnymi wróżkami. Ujawniła się przed całym ich światem i zaryzykowała całą swoją wolność.
          Dla niego.
          Skinął jej głową i pozwolił się poprowadzić. Gdy tak szli, a ich poddani schodzili im z drogi jej powłoka stała się cienka niczym pajęczyna. Każda wróżka widziała w niej majestatyczną królową Rhiamon, ale czy w NIM widziała króla? Maeve nie miała odwagi spojrzeć przez ramię i sprawdzić czy jego powłoka również osłabła, czy wróżki widzą w nim króla. Ale on trzymał się swojej śmiertelnej postaci o wiele silniej niż ona, bo gdy raz wkroczyła do świata wróżek, na zawsze stała się jego częścią.
          Zaprowadziła go do domu, a gdy puściła jego ramię jej powłoka znowu stała się tak silna jak dawniej. Chłopak wpatrywał się w nią, ale zanim zdążył podziękować Maeve ogarnął dziwny lęk. Opuściła ludzką powłokę i w postaci wróżki uciekła. I nie miało dla niej znaczenia, że chłopak mógł się przestraszyć. Nie dbała też o obserwujące ich wróżki. Liczyła się tylko jej wolność, którą mogła stracić wraz ze znalezieniem króla. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz