środa, 2 września 2020

Dziesięć zasad dla wróżki #12

*12*

          Przez cały rok po odejściu Marlie Malone zastanawiał się, gdzie popełnił błąd. Tęsknił za nią, ale w końcu musiał pogodzić się z jej brakiem. Dorastał, a myślenie o niej zajmowało mu coraz mniej czasu. W końcu o niej zapomniał.
          Jednak nie przestał gonić za urodzinową piosenką, a dziesięć zasad towarzyszyło mu nieustannie. Zaczął komponować magiczne melodie, które urzekały ludzi i wróżki. Na co dzień był Illiamem, który niczym się nie wyróżniał, ale gdy grał stawał się znów Malonem, chłopcem, który czuje magię urodzinowej piosenki.
          Nawet tęsknota za wróżką nie była w stanie zatrzymać w nim na zawszę magię dzieciństwa. Illiam dorósł. Zmienił się on, jego świat i świat wróżek. Jedynie zasady pozostały niezmienne i niezłamane. Nie znalazł partnerki. Szukanie kobiety podobnej do cienia z jego zamglonych wspomnień nie mogło przynieść mu szczęścia.
          W pewnym momencie zaczął czytać o wróżkach. Zwykle trafiał na bajki dla dzieci, ale czasem udało mu się znaleźć coś przydatnego i to sprawdzał. Te słabsze bały się żelaza, dlatego Illiam dbał by w jego otoczeniu nigdy nie brakowało tego materiału.
          Jego życie toczyło. Czasem widok wróżek był problemem, a czasem pozwalał mu uniknąć kłopotów. Dopóki trzymał się zasad było dobrze. Tej myśli się trzymał i nawet nie przyszło mu do głowy, że mogłoby być inaczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz