środa, 2 grudnia 2020

Dziesięć zasad dla wróżki #25

*25*

          Illiam spotykał się z Maeve w różnych miejscach. Czasem wracali do kawiarni, czasem spacerowali o różnych porach po mieście lub parku. W końcu zaczęli jadać ze sobą kolacje. Wróżka poznała przyjaciół Illiama, a Illiam nielicznych znajomych Maeve.
          Z każdym spotkaniem fascynacja chłopaka zmieniała się w uczucie i jedynie pamięć o zasadach hamowała tą przemianę. Jednak, gdy uświadomił sobie, że złamał trzecią zasadę i uwierzył pozorom jakie sprawiała Maeve, było już za późno na wycofanie się. A poza tym zdał sobie sprawę, że wróżka nie sprawiała pozorów innej.
          Ona była inna.
          Jednak nigdy wróżka nie odważyła się przyjść do niego do domu. Illiam mimo wszystko był jej za to wdzięczny. To była jego bezpieczna przystań. Nadal.
Tego dnia miała tam przyjść po raz pierwszy. Chłopak czuł wielki stres. Wróżka miała naruszyć jego sacrum. Oczywiście zrozumiałaby, gdyby odmówił, ale tylko jedna rzecz go powstrzymała od odmowy. Myśl, że w jej obecności mogłaby mu się objawić urodzinowa piosenka. Chciał dla niej zagrać i nie wiedział czy bardziej chce ją tym uszczęśliwić czy wydobyć dawny prezent.
          Maeve znała jego adres, więc Illiam musiał tylko poczekać na jej przybycie. Jednak nie przewidział jednego.
          Gdy wróżka zapukała nie byli sami. Otaczało ich mnóstwo jej podobnych, jak podczas większości spotkań. Gdy tylko przekroczyła jego próg straciła przytomność. Na oczach wszystkich wróżek Illiam z czułością złapał ją, a na jego twarzy zagościło przerażenie. O Maeve, o to, że się o nią martwił i to, że pokazał wróżkom swoją słabość. Złamał zasadę czwartą i to z jego własnej głupoty. Zapomniał, że żelazo osłabia wróżki, a on miał go pełno w swoim domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz