*22*
Maeve widziała go jeszcze zanim wyszła z parku. Poczuła ekscytację. On jej jeszcze nie zobaczył, ale to dlatego, że w parku była w postaci Rihamon. Zapominając, że mógłby się przestraszyć, gdyby nagle pojawiła się obok niego podeszła i nadała sobie ludzką powłokę Maeve.
— Cześć! — zawołała radośnie, a jej król podskoczył.
— Cz-cześć... — wyjąkał. — Przestraszyłaś mnie...
— Przepraszam — powiedziała z nerwowym uśmiechem. — Wszyscy mi mówią, że cicho chodzę. Myślałam, że tylko żartowali.
— Jasne... Może... pójdziemy już do kawiarni? — spytał i zaproponował jej swoje ramię.
Maeve zawahała się, ale szybko przezwyciężyła niepewność i przyjęła jego propozycję. Król zaczął ją prowadzić do kawiarni.
— Wybacz, nie przedstawiłam się. Jestem Maeve — powiedziała w końcu.
— W porządku. Ja też nie. Illiam. — Nie spojrzał na nią, gdy to mówił, to ją delikatnie zaniepokoiło.
Więcej żadne z nich się nie odezwało, dopóki nie dotarli do kawiarni. Illiam zamówił sobie mochę, a Maeve poprosiła o latte. Jej król zachował się jak gentlemen i za wszystko zapłacił. Jeszcze zanim przyniesiono ich kawy zadała pierwsze pytanie.
— Czym się zajmujesz?
Wtedy w oczach Hillmana pojawił się tajemniczy błysk, który nie zniknął już do końca ich spotkania. Opowiedział jej, że jest muzykiem i kompozytorem, a ona wyjaśniła, że pracuje w małej księgarni na rogu. Gdy go zobaczyła wydawał się spięty i zestresowany, ale ta rozmowa go zaczęła rozluźniać. Na zmianę zadawali sobie pytania o swoją przeszłość i Maeve z chęcią opowiadała mu o niej pomijając fragmenty, które mówiłyby, że część życia spędziła w świecie wróżek.
W pewnym sensie się przed nim otworzyła. Czuła, że może sobie na to pozwolić wobec swojego króla. Świadomość, że tak długo żył wśród ludzi sprawiła, że nie musiała się obawiać z jego tego, czego musiała, gdy rozmawiała z wróżkami.
— Cześć! — zawołała radośnie, a jej król podskoczył.
— Cz-cześć... — wyjąkał. — Przestraszyłaś mnie...
— Przepraszam — powiedziała z nerwowym uśmiechem. — Wszyscy mi mówią, że cicho chodzę. Myślałam, że tylko żartowali.
— Jasne... Może... pójdziemy już do kawiarni? — spytał i zaproponował jej swoje ramię.
Maeve zawahała się, ale szybko przezwyciężyła niepewność i przyjęła jego propozycję. Król zaczął ją prowadzić do kawiarni.
— Wybacz, nie przedstawiłam się. Jestem Maeve — powiedziała w końcu.
— W porządku. Ja też nie. Illiam. — Nie spojrzał na nią, gdy to mówił, to ją delikatnie zaniepokoiło.
Więcej żadne z nich się nie odezwało, dopóki nie dotarli do kawiarni. Illiam zamówił sobie mochę, a Maeve poprosiła o latte. Jej król zachował się jak gentlemen i za wszystko zapłacił. Jeszcze zanim przyniesiono ich kawy zadała pierwsze pytanie.
— Czym się zajmujesz?
Wtedy w oczach Hillmana pojawił się tajemniczy błysk, który nie zniknął już do końca ich spotkania. Opowiedział jej, że jest muzykiem i kompozytorem, a ona wyjaśniła, że pracuje w małej księgarni na rogu. Gdy go zobaczyła wydawał się spięty i zestresowany, ale ta rozmowa go zaczęła rozluźniać. Na zmianę zadawali sobie pytania o swoją przeszłość i Maeve z chęcią opowiadała mu o niej pomijając fragmenty, które mówiłyby, że część życia spędziła w świecie wróżek.
W pewnym sensie się przed nim otworzyła. Czuła, że może sobie na to pozwolić wobec swojego króla. Świadomość, że tak długo żył wśród ludzi sprawiła, że nie musiała się obawiać z jego tego, czego musiała, gdy rozmawiała z wróżkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz