środa, 29 lipca 2020

Dziesięć zasad dla wróżki #7

*7*

          Szósta zasada dotyczyła przede wszystkim prawdziwej postaci wróżek i o ile było to możliwe  ludzkich powłok.
          Nie zbliżaj się do wróżek bez powodu!
          A pomoc ludziom była dobrym powodem.
          Malone nauczył się tego od Marlie. Ona sama unikała innych wróżek jak ognia. Im więcej ich się pojawiało, tym większych kłopotów można było się spodziewać. Chłopiec szybko poznał ich ulubione zabawy i dowcipy. Każdy rodzaj wróżek lubił inne gierki, a Malone był na tyle sprytny, że potrafił je dyskretnie psuć.
          Ale nigdy nie podchodził, gdy dostrzegał w nich ochotę na zabawę. Coś takiego nie mogło się dobrze skończyć i może nawet obecność Marlie, by mu nie pomogła.
          Czasem Malone zapominał, że jest ona jedną z nich. Mimo jej łagodnego charakteru bywały momenty, gdy spoglądała na przemoc z tęsknotą. Przerażała go wtedy, ale nie mógł się z tym zdradzić. Chłopiec nie wiedział, że w bezksiężycowe noce wróżka wyruszała w świat, szukać krwi jej podobnych. Odkąd otoczyła opieką Malonego nie potrafiła skrzywdzić człowieka, był do nich zbyt podobny.
          I właśnie dlatego, że był do nich zbyt podobny odeszła w przeddzień jego jedenastych urodzin. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz