poniedziałek, 11 lipca 2016

Prawda cię wyzwoli

Jest to najkrótszy mój scenariusz. Wymyśliłam go na lekcji polskiego pod koniec roku, gdy ludzie z innych klas zaliczali zaległe kartkówki, a kilka osób z mojej klasy robiło prezentacje na wyższą ocenę. Jakiś chłopak był po cichu pytany z Dziadów, ktoś inny pokazywał prezentacje o czyimś teatrze. Obie rzeczy zainspirowały mnie do stworzenia scenariusza.

***

Postacie: Detektyw(D), Zjawa(Z), Zatruty(1), Zastrzelony(2), Zasztyletowany(3) 
Puste pomieszczenie, na środku na trzech płachtach leżą trupy 

Wchodzi Detektyw 
D – Troje ludzi. Martwych… Każdy zginął inaczej… 
Podchodzi do Zatrutego. Klęka obok niego i ogląda go. W tle słychać kaszel. 
D – Zatruty… – Kładzie dłoń na czoło Zatrutego. 
Zatruty siada. 
1 – Jestem… byłem politykiem. Trucizna zakończyła moje życie. Pomagałem ludziom. Nie okłamywałem ich. Chciałem prawdziwej sprawiedliwości. Starałem się być dobrym człowiekiem. Byłem przeszkodą dla tamtych. Moja śmierć była wybawieniem. 
D – Kto cię zabił? 
1 – Prawda… – Zatruty kładzie się z powrotem, a Detektyw przykrywa go drugą częścią płachty. 
Detektyw wstaje i podchodzi do Zastrzelonego. Klęka obok niego i ogląda go. W tle słychać strzał. 
D  – Strzał w głowę… – Kładzie dłoń na czoło Zastrzelonego. 
Zastrzelony siada. 
2 – Jestem… byłem dziennikarzem. Kula zakończyła moje życie. Starałem się pokazywać prawdziwy świat. Nie kłamałem w tym, co pisałem. Chciałem by świat poznał prawdę. By ludzie otworzyli oczy. Byłem przeszkodą dla tamtych. Moja śmierć była wybawieniem. 
D – Kto cię zabił? 
2 – Prawda… – Zastrzelony kładzie się z powrotem, a Detektyw przykrywa go drugą częścią płachty. 
Detektyw wstaje i podchodzi do Zasztyletowanego. Klęka obok niego i ogląda go. W tle słychać cios nożem. 
D – Przecięta tętnica szyjna… – Kładzie dłoń na czoło Zasztyletowanego. 
Zasztyletowany siada. 
3 – Jestem… byłem artystą. Nóż zakończył moje życie. Walczyłem z niesprawiedliwością. Tworzyłem prawdę. Chciałem pokazać granicę między dobrem i złem. Chciałem by dobro zwyciężyło. Byłem przeszkodą dla tamtych. Moja śmierć była wybawieniem. 
D – Kto cię zabił? 
3 – Prawda… – Zasztyletowany kładzie się z powrotem, a Detektyw przykrywa go drugą częścią płachty. 
Detektyw wstaje i chodzi powoli między martwymi. 
D – Prawda ich zabiła czy zginęli dla prawdy? Byli… zbyt dobrzy i nie żyją. Mordercy są zbyt wysoko. Nie dam rady ich pokonać… – Detektyw staje z boku i myśli, co jakiś czas znowu się przechadza wśród martwych. 
Wchodzi Zjawa, ubrana cała na biało. Patrzy na martwych, a potem na Detektywa. 
Z – Mądry Detektyw domyślił się jak zginęli. Trucizna, pistolet, nóż. Ale dlaczego są tu narzędzia zbrodni? Dlaczego ich nie zobaczył?! – Podbiega do Zatrutego, zrywa płachtę i wyciąga z kieszeni martwego buteleczkę z tabletkami i kładzie ją obok. 
Detektyw podbiega i staje zdziwiony obok Zatrutego (po drugiej stronie). 
D – Tabletki? Zostawili ślad!  
Z – Głupiec! – Podbiega do zastrzelonego, zrywa płachtę i wyciąga z kieszeni martwego pistolet i kładzie go obok. 
Detektyw podbiega i staje zdziwiony obok Zastrzelonego (po drugiej stronie). 
D – I pistolet? Są bardziej nieostrożni niż myślałem! 
Z – Odciski! – Podbiega do Zasztyletowanego, zrywa płachtę i wyciąga z kieszeni zasztyletowanego zakrwawiony nóż i kładzie go obok.  
Detektyw podbiega i staje zdziwiony obok Zasztyletowanego (z drugiej strony). 
D – Nawet nóż? Te morderstwa zlecono głupcom!  
Z – Sam nim jesteś! – Wrzeszczy, ale Detektyw jej nie widzi, ani nie słyszy. 
D – A więc jest nadzieja! Są narzędzia zbrodni! Dowody! – Wybiega, ale się zatrzymuje w połowie drogi. – To byli naprawdę silni ludzie… – Tym razem wybiega naprawdę. 
Zjawa pada na kolana i załamuję się. 
Z – Prawda ich zabiła! Byli zbyt dobrzy, a ten świat zbyt zły… Nie ma morderców. Byli przeszkodą dla innych, ale śmierć była wybawieniem dla nich samych. Nie wytrzymali życia. Byli na nie zbyt delikatni, zbyt dobrzy… Polityk sam połknął tabletki. Dziennikarz sam strzelił sobie w głowę. Artysta sam poderżnął sobie gardło. – Powoli wstaje. – Byli za słabi na prawdę. Nie umieli żyć starając się ją przekazać. Nie potrafili wytrzymać ataków zła. Nie zginęli ZA sprawę, ale PRZEZ sprawę. 
Zjawa przechadza się wśród martwych. 
Z – Chciałam przekazać prawdę, która ich zabiła, ale nikt mnie nie widzi… Ani nie słyszy. Więc usunę się w cień. Nie jestem aniołem, ale nie jestem też z kamienia. Na dowodach nie będzie żadnych odcisków. Nie znajdą morderców, a ich honor nie zostanie splamiony samobójstwem. Przynajmniej tu, na Ziemi… – Zjawa wychodzi. 
W tle leci piosenka „The Sound of Silence” (Simon and Garfunkel) 

KONIEC

 



1 komentarz: